Lech Wałęsa opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym odniósł się do działań organów ścigania oraz własnej przeszłości. Były prezydent użył mocnego określenia „analfabetyczny debilizm”, komentując swoje doświadczenia z czasów PRL oraz reakcję prokuratury na kwestie związane z tzw. teczkami Kiszczaka.
Kontekst wypowiedzi byłego prezydenta
Nagranie, które pojawiło się na profilu Lecha Wałęsy na Facebooku, stanowiło reakcję na decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa dotyczącego rzekomego składania fałszywych zeznań w sprawach związanych z dokumentami zabezpieczonymi w domu Czesława Kiszczaka. Choć materiał wideo został szybko usunięty z profilu, jego treść wywołała szeroki oddźwięk.
Wałęsa w swoim wystąpieniu nawiązał do okresu swojej działalności opozycyjnej. „Wtedy miałem ograniczone możliwości tworzenia pisemnego, ale to ten debilizm, to lekceważenie mnie przez bezpiekę i komunę pozwalało mi realizować moje nierealne marzenia” – stwierdził były lider Solidarności. W ten sposób odniósł się do strategii, którą – jak sugeruje – stosował wobec przedstawicieli aparatu bezpieczeństwa PRL.
Spór o teczki Kiszczaka
Sprawa, do której odniósł się Wałęsa, ma długą historię i dotyczy dokumentów odnalezionych w posiadłości byłego szefa MSW Czesława Kiszczaka. Przez lata kwestia autentyczności materiałów przypisywanych Wałęsie była przedmiotem licznych analiz grafologicznych oraz sporów sądowych. Umorzenie śledztwa przez prokuraturę zamyka kolejny etap wyjaśniania okoliczności związanych z tymi archiwaliami, jednak sposób, w jaki były prezydent komunikuje się w tej sprawie z opinią publiczną, niezmiennie budzi emocje.
Źródło: Polsat News – Wiadomości


Blisko 22 mln zł dla OSP. Rekordowe wsparcie trafi do 1792 jednostek
Minister Stefan Krajewski odpowie na pytania rolników podczas wieczornej sesji Q&A
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy: Resort pracy podsumowuje efekty zmian
Październikowy pokaz na niebie. Nad Polską pojawią się Drakonidy
Ziemie Odzyskane czy Polska Zachodnia? Debata w Senacie o tożsamości regionu
Znikające jezioro na warszawskim Ursynowie. Czy to ostrzeżenie dla właścicieli domów? 