Menu

Najnowsze wiadomości

Czy współczesne seriale straciły swoich największych złoczyńców?

Czy współczesne seriale straciły swoich największych złoczyńców?

Robert Malisz 2 dni temu
Materiał przygotowany z wykorzystaniem AI. Zgłoś błąd.

Współczesna telewizja przeszła długą drogę od klasycznych czarnych charakterów, których jedynym celem było sianie zamętu. Dziś scenarzyści coraz częściej sięgają po skomplikowane historie osobiste, próbując tłumaczyć traumy i motywacje swoich antagonistów. Efekt? Postacie, które kiedyś budziły czystą grozę, stają się przewidywalne, a momentami wręcz nudne.

Problem z nadmierną empatią

Najnowsza adaptacja powieści Na wschód od Edenu Johna Steinbecka, wyprodukowana przez Netflix, stanowi doskonały punkt wyjścia do dyskusji o kondycji telewizyjnych łotrów. Twórcy produkcji, mimo zachowania wierności literackiemu pierwowzorowi, mierzą się z wyzwaniem, przed którym staje dziś niemal każdy showrunner: jak przedstawić postać jednoznacznie złą w świecie, który wymaga od widza zrozumienia psychologicznego podłoża każdego czynu.

Kiedyś złoczyńca był wcieleniem zła, od postaci znęcających się nad rówieśnikami w Carrie po bezwzględną Cathy Ames ze Steinbecka. Obecnie jednak dominujący trend „humanizowania” antagonistów sprawia, że tracą oni swój pierwotny pazur. Złożone backstories, czyli historie wyjaśniające, dlaczego dana osoba stała się potworem, często rozmywają napięcie, zamiast je budować.

Tęsknota za autentycznym złem

Krytycy i widzowie coraz częściej wskazują na potrzebę powrotu do postaci, które nie szukają usprawiedliwienia. Prawdziwie przerażający antagoniści w historii telewizji definiowani byli przez swoje czyny, a nie przez trudne dzieciństwo czy społeczne wykluczenie. W obliczu dzisiejszej dominacji psychologizujących portretów, „deliciously sinful” (rozkosznie grzeszni) złoczyńcy stają się towarem deficytowym.

Debata wokół nowej produkcji Netflixa pokazuje, że publiczność zaczyna być zmęczona wyjaśnianiem każdego mrocznego impulsu. Być może nadszedł czas, aby twórcy przestali bać się pokazywania postaci, których jedyną rolą jest bycie ucieleśnieniem zła – bez zbędnych wyjaśnień i prób szukania empatii tam, gdzie jej nie ma.

Źródło: The Guardian

Zdjęcie: Not brutish enough? … Florence Pugh as Cathy Ames in East of Eden. Photograph: Netflix, źródło: theguardian.com

– Reklama –
Baner
Zostaw odpowiedź

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

– Reklama –