Zmierzenie potencjału elektrycznego chmury burzowej od dawna stanowiło ogromne wyzwanie dla naukowców. Tradycyjne metody, takie jak podłączanie mierników czy wysyłanie balonów badawczych, sprawdzają się jedynie w wyznaczonych punktach, podczas gdy burze potrafią zajmować obszary sięgające setek kilometrów kwadratowych i ulegają ciągłym zmianom. Z tego powodu badacze musieli sięgnąć po nietypowe narzędzie.
Okazało się, że idealnym detektorem są miony – cząstki powstające w wyniku zderzeń promieniowania kosmicznego z ziemską atmosferą. Ciężsi krewni elektronu bez przerwy docierają do powierzchni Ziemi, przenikając przez warstwy chmur i reagując na panujące w nich pola elektryczne.
Eksperyment w Indiach otworzył nowe możliwości
Metodę tę wykorzystano w ośrodku GRAPES-3, zlokalizowanym w Ooty na południu Indii, na wysokości około 2200 m n.p.m. Choć instalacja powstała pierwotnie z myślą o badaniu promieniowania kosmicznego, zgromadzone dane pozwoliły naukowcom zajrzeć w głąb potężnych struktur burzowych.
Analiza trajektorii i zachowania mionów lecących przez strefę wyładowań wykazała, że jedna z badanych chmur burzowych osiągnęła potencjał rzędu 1,3 gigawolta, co w przeliczeniu daje około 1,3 miliarda woltów. Tego typu pomiary rzucają zupełnie nowe światło na procesy fizyczne zachodzące w atmosferze i pozwalają lepiej zrozumieć potężne siły natury ukryte w chmurach.
Źródło: Spider's Web


Sztuczna inteligencja zmyśliła trop w policyjnym śledztwie. Model Anthropic wysłał fałszywe zgłoszenie
Powrót do przeszłości na rynku PC. Pamięci DDR4 znów zyskują na znaczeniu
Sztuczna inteligencja wysłała fałszywe zgłoszenie na policję. Model Anthropic w roli głównej
Jak dbać o zawias w składanym smartfonie? Praktyczny poradnik
Kosmiczna anomalia zdemaskowana. Teleskop odkrył ukryte oblicze katastrofy
Koniec z ciągłym brzęczeniem. Jak ograniczenie powiadomień zmienia relację ze smartfonem 