Manchester City przeżywa trudniejszy okres w rozgrywkach Premier League, notując drugą porażkę z rzędu. Tym razem pogromcą ekipy prowadzonej przez Enzo Marescę okazało się Brighton, które po wyrównanym i intensywnym spotkaniu wygrało 1:0.
Losy meczu rozstrzygnęły się już w 11. minucie. Jedyną bramkę spotkania zdobył Yasin Ayari, wykorzystując jedną z nielicznych okazji stworzonych przez swój zespół. Sytuacja ta wywołała jednak kontrowersje – gol padł po rzucie wolnym, który zdaniem wielu obserwatorów został podyktowany niesłusznie za faul Elliota Andersona na Ayarim.
Brighton w czołówce tabeli
Dla Brighton zwycięstwo nad tak wymagającym rywalem to nie tylko prestiżowy sukces, ale przede wszystkim potwierdzenie wysokiej formy. Dzięki zdobyciu kompletu punktów drużyna awansowała na trzecie miejsce w ligowej tabeli. Stabilna gra i umiejętność utrzymywania korzystnego rezultatu sprawiają, że zespół realnie włącza się do walki o miejsca gwarantujące udział w Lidze Mistrzów.
Mimo dwóch kolejnych przegranych, eksperci podkreślają, że w obozie Manchesteru City nie ma powodów do paniki. Zespół Mareski, znany ze swojego ofensywnego stylu opartego na szybkich podaniach, wciąż pozostaje jednym z głównych faworytów sezonu, choć sobotnie starcie pokazało, że nawet ligowi liderzy muszą liczyć się z bardzo dobrze zorganizowaną defensywą rywali.
Źródło: The Guardian
Zdjęcie: Brighton's Yasin Ayari after scoring the only goal of the game at the Etihad Stadium. Photograph: Martin Rickett/PA, źródło: theguardian.com


Wybory w USA pod presją: Trump próbuje wpływać na proces głosowania przed midterms
Dyplomatyczne spięcie na szczycie G20: Rosja izolowana przez zachodnich ministrów
Francja w gotowości przed kolejnym weekendem protestów
Dramat Harry’ego Kane’a w Der Klassiker. Bayern traci punkty z Dortmundem
Kryzys w Crystal Palace: Pierre Sage na wylocie po porażce z Tottenhamem
Fala dezinformacji po protestach we Francji. Kto stoi za fałszywymi doniesieniami o pożarach kościołów? 